Czy NLP w Polsce to sekta?

Długo zastanawiałem się nad umieszczeniem tak ostrej opinii na swoich stronach.
Jednakże jako pasjonat ludzkiego umysłu i technik związanych z rozwojem człowieka,
nie byłem w stanie się powstrzymać. W szczególności po obejrzeniu krypto reklamy rzekomego „kursu języka angielskiego w tydzień” oferowanego przez Mateusza Grzesiaka.

Muszę tutaj nadmienić, że oprócz NLP fascynuje mnie temat szybkiej nauki, zapoznałem się już z wieloma trendami, szybko wyszktałciłem w sobie nawyki szybkiej nauki (przykład 500 słow z obcego języka dziennie), miałem także przyjemność bycia w kontakcie z międzynarodowymi specjalistami w tego typu dziedzinach.

Gdy oglądałem film (zamieszczony poniżej) uszy mi po prostu więdły.
Przede wszystkim samouwielbienie Pana Mateusza, pozbawione moim zdaniem rzetelnych podstaw, jest pierwszą rzeczą, jaką trudno mi było znieść.
Być może jest to dobre dla dresiarzy i idiotów ale nie dla ludzi, którzy lubią użyć szarych komórek.
„Zachwycające” są rzekome „odkrycia” Pana Mateusza w dziedzinie szybkiego uczenia się.
Być może Pan Mateuszowi wydaje się, że nie jest „jedynym” odkrywcą i to co mówi, to stek truizmów a nie „odkryć”. Jako tak wielki spec od NLP powinien sobie zdawać sprawę, że chyba tworzy swoją rzeczywistość, lecz zapomina o tym, że poza „jego rzeczywistością” istnieje także prawdziwy świat.

Poraża mnie mnie tylko jego dość prymitywna forma komunikacji i stawianie się w tej pozycji „guru”.
Parsknąłem śmiechem, gdy usłyszałem jakoby jego dzieci posługiwały się „biegle” dwoma językami.
To iż dzieci uczą się szybko i posługują się swobodnie swoim zakresem słownictwa, dalekie jest jeszcze od „biegłości”.
Gdyby Pan Mateusz rzeczywiście zapoznał się z tematami szybkiej nauki, zdawałby sobie sprawę choćby z faktu (wykazano to wieloma badaniami), że szybka nauka u dzieci jest tylko pozorna w porównaniu z tempem nauki u dorosłego. Zdawałby Pan Mateusz sobie z tego sprawę, gdyby faktycznie przyłożył się do tematu…
Rozłożyło mnie natomiast na łopatki stwierdzenie, jakoby Pan Mateusz pojechał na Kubę, nie znał języka ale… „rozmawiał”.
Po prostu ryknąłem śmiechem. Dawno nie słyszałem takiego bzdetu.
Jeśli Pan Mateusz ma żonę Meksykankę (język hiszpański) i pojechał na Kubę gdzie również mówi się po hiszpańsku… i nie znał języka, to dziękuję za takiego nauczyciela. Trochę dziwne, żeby nie umiał języka swojej żony choćby w podstawowej formie.
Jeśli natomiast pojechał, rzekomo „nie znał języka” i rozumiał, można by przyjąć założenie, że w podświadomości miał już spore podłoże, co także wyklucza super szybką naukę. Odswieżył to, co być może słyszał przez lata choćby w momentach, gdy jego żona oglądała coś w swoim języku w telewizorze.

Nie chcę rozdrabniać się na szczególiki. Wywiad skrajnie mnie rozczarował. Nie jest wywiadem, lecz zwyczajnym HYPE marketingowym. Zabawa banałami byle tylko znaleźć naiwnych nowych kursantów.
Podkreślam: zabawa banałami i frazesami w sposób niespójny.

Panie Mateuszu. Żeby było jasne. Obraża mnie Pan jako fascynata NLP. Obraża mnie narastający w Polsce chamski płytki marketing a la „Amway”. Moim zdaniem wyrządza to więcej szkody ruchowi NLP niż pomaga.
Obraża mnie jako wieloletniego fascynata i człowieka „używającego” NLP także zawodowo, że robi się wokół NLP taką dziwną otoczkę, jakoby NLP było genialnym środkiem na wszystko ze sraczką włącznie.
Film odstraszył mnie skutecznie. HYPE pozbawione podłoża.

Czy jest możliwa nauka języka w tydzień?
Na poziomie podstawowym-oczywiście. Zapamiętywanie słownictwa do kilkuset słów dziennie jest całkowicie możliwe i wierzę, że każdego można tego nauczyć w ciągu jednego dnia.
Nie wymaga to żadnych czarów, hipnozy etc. Trzeba tylko wiedzieć jak.
I nie Pan to odkrył. A jeśli zauważył Pan to dopiero po dwóch latach wychowywania dzieci, że dzieci uczą się bardziej naturalnie… no to długo to Panu zajęło! Niech się Pan zastanowi czy aby przypadkiem poprzez „presupozycje” nie stawia Pan swojej inteligencji w złym świetle.

Chciałbym tutaj delikatnie zaznaczyć, że jako pasjonat NLP celowo zacząłem unikać tematu NLP.
To co wyprawia się wśród polskich trenerów zaczyna ewidentnie śmierdzieć sektą.
Muszę także zaznaczyć, że nie jestem katolikiem (itd) i moja wypowiedź nie ma żadnego zabarwienia religijnego. Jest wypowiedzią człowieka, który lubi zastanowić się nad tym, co mu wciskają i nie przyjmuje wszystkiego na ślepo.

Pomimo fascynacji metodami szybkiej nauki PODZIĘKUJĘ PANU MATEUSZOWI ZA JEGO OFERTĘ, Z KTÓREJ NAWET ZA DARMO NIE SKORZYSTAM.

A do czytelników i „widzów” tego typu filmów, podobnie jak potencjalnych uczestników „kursów” NLP:
zacznijcie zadawać pytania i dochodzić pewnych spraw!
Przeanalizujcie bez emocji to, co Wam podają. Unikniecie wtedy pewnych nieporozumień.

PS. A skoro tak wspaniale brzmi „fast learning” (że niby po angielsku, to pewnie „lepsze”) zamiast „szybka nauka” to pozwolę sobie określić cały ten ordynarny marketing per „speed farting”. NIe przetłumaczę, bo przecież po angielsku to brzmi bardziej profesjonalnie:)

Fim Mateusza Grzesiaka. Dziękuję. Nigdy więcej go nie będę oglądać.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close